Podobnie jak logo, kolorystyka firmowa i ogólny wizerunek, tak też domena bloga z czasem staje się nieodłącznym składnikiem tożsamości każdej firmy. Jeśli więc zamierzasz na poważnie zająć się blogowaniem i prowadzić własny biznes w Internecie, powinieneś postawić na niepowtarzalną domenę i bezpieczny hosting. Dlaczego to takie ważne?
Domena na bloga – dlaczego warto mieć własną
Jest wiele powodów, dla których nie warto wybrać własną, dobrze kojarzącą się domenę. To adres do twojego bloga. Docelowo to internetowy adres twojej firmy i jeśli będzie trudny do zapamiętania, to będzie trudno go utrwalić w świadomości użytkowników. Są też inne powody, o których powinieneś wiedzieć, zanim zdecydujesz się na subdomenę na blogspot, czy tę darmową oferowaną przez dostawcę usług hostingowych.
Własna domena pomaga budować markę
Adres twojego bloga podajesz na wizytówkach, w stopce dokumentów, czy też używasz w trakcie akcji promocyjnych. Nie musi być z rozszerzeniem .pl. Czasami lepiej kojarzą się inne TLD jak .com, .net lub jedno z nowszych jak choćby .live
Domena świadczy o twoim profesjonalizmie i wzbudza zaufanie czytelników oraz potencjalnych partnerów biznesowych lub klientów. Dlatego nie warto na niej oszczędzać, jeśli poważnie podchodzisz do bloga, którego zamierzasz prowadzić.
Twój adres mailowy
Z domeną związana jest też twoja skrzynka mailowa. Jeśli więc wciąż masz wątpliwości co do kupowania domeny, zastanów się, czy adres email anna.nowak1980@, ewcia2974@, wlodek23@ założony na Gmail, Onet lub Interii, wzbudza w tobie zaufanie do właściciela firmy, który go używa? Czy może lepiej świadczy o nim adres osadzony we własnej domenie, gdzie widać od razu adres strony internetowej?
Domena daje niezależność
Podpinając się ze swoim blogiem pod portale lub adresy firm hostingowych, przez cały czas będziesz od nich zależny. Rozbudowane regulaminy mogą mieć w swoim zapisie ograniczenia co do publikowanych treści. To zaś daje administratorom możliwość ingerowania w te, które ty będziesz publikował. Niektórym wydaje się, że własnego bloga można śmiało prowadzić na przykład na Facebooku lub LinkedIn. W końcu oba te portale społecznościowe dają bogate możliwości do publikowania treści. To prawda. Z pewnością dobrze napisany post na LinkedIn pozwala na skupienie uwagi na jego treści dość szybko. Jest jednak pewien szkopuł: obie te platformy nie należą co Ciebie i to nie Ty tam rządzisz. A zasady mogą się zmienić choćby jutro.
Chroni przed konkurencją
Własna domena na bloga chroni cię też przed podszywaniem się pod to, co robisz. Nawet, jeśli na blogspocie w adresie będzie nazwa twojej firmy, ktoś inny może wykupić domenę z taką samą nazwa, co nie pomoże ci w budowaniu własnej marki. Twoja marka osadzona również na własnej domenie stanowi bezdyskusyjną wartość.
A tak całkiem poza wszystkim nawet te droższe domeny kosztują około 100 – 150zł na rok. Dlatego na tym elemencie z pewnością nie warto oszczędzać.
Hosting – bezpieczeństwo przede wszystkim

Nawet najtańszy, na początku będzie lepszym rozwiązaniem niż budowanie strony na cudzym koncie. Hosting, czyli miejsce, gdzie przechowywana jest cała zawartość strony to bardzo ważna rzecz. Wykupując roczny abonament masz dostęp do wszystkich plików graficznych, tekstowych i systemu, na którym zbudowana jest strona.
Poza tym możesz robić kopie bezpieczeństwa, dzięki którym w przypadku awarii, odtworzysz całą stronę bez straty danych. Co więcej – dzisiaj większość hostingów robi je automatycznie przynajmniej raz na dobę.
Na początek nie musisz inwestować dużego budżetu – są hostingi które wynajmiesz już za 50-100zł rocznie. W miarę rozwoju twojego bloga potrzebujesz trochę więcej miejsca w Sieci. Możesz zmienić wówczas pakiet. Jeśli okaże się, że obecny hosting nie ma dobrej oferty warto czasem zmienić usługodawcę. Nowy hosting najczęściej nieodpłatnie przeniesie twoją stronę i skrzynkę mailową w nowe miejsce. Własna domena bloga i wykupiony hosting to niezbędne elementy, których nie może zabraknąć, jeśli poważnie traktujesz swoje szanse na rozwój. To inwestycja, która da Ci korzyści. Części z nich nie odczujesz na starcie pisania bloga, ale później – na pewno.

